Fałszywa lekarka i „ratujący życie” zastrzyk
Do 83-letniego mieszkańca Torunia zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się jako lekarka. Przekazała mu wstrząsającą wiadomość: jego córka została zakażona wirusem ebola. Jednocześnie zapewniła, że istnieje ratunek — kosztowny zastrzyk, który może uratować życie kobiety.
Emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Senior, chcąc za wszelką cenę pomóc dziecku, spakował swoje oszczędności, a następnie przekazał je mężczyźnie w białym fartuchu, który czekał w umówionym wcześniej miejscu. Dopiero po pewnym czasie zrozumiał, że padł ofiarą bezwzględnych oszustów. Stracił ponad 50 tysięcy złotych.
Mechanizm, który wciąż działa
Schemat jest niemal za każdym razem taki sam: nagły telefon, dramatyczna historia o bliskiej osobie, presja czasu i żądanie gotówki. Oszuści celowo wybierają momenty, w których ofiara nie ma szansy spokojnie przeanalizować sytuacji. Jak podkreślają policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko seniorom, kluczowym narzędziem sprawców nie jest technologia, lecz ludzkie emocje — miłość do dziecka, strach i poczucie bezradności.
„Gdy ktoś dzwoni z dramatyczną historią i żąda pieniędzy, zatrzymaj się i zweryfikuj informacje” — apeluje Komenda Miejska Policji w Toruniu.
Jak nie dać się oszukać
- Nigdy nie przekazuj pieniędzy osobom, których nie znasz osobiście — nawet jeśli podają się za lekarza, policjanta czy urzędnika.
- Rozłącz się i samodzielnie zadzwoń do bliskiej osoby, o której mówił rozmówca.
- Nie ulegaj presji czasu — prawdziwe instytucje nigdy nie żądają natychmiastowej wpłaty gotówki.
- O każdym podejrzanym telefonie informuj policję.
Policja przypomina też, że jednym z najskuteczniejszych sposobów ochrony seniorów jest rozmowa. Wystarczy jeden telefon do rodziców lub dziadków, by ostrzec ich przed metodami oszustów i uchronić przed utratą oszczędności całego życia.
Źródło: Komenda Miejska Policji w Toruniu
Fot. facebook.com

